Przejdź do głównej zawartości

Na dnie. Rozdział 3.


Czasami życie lubiło z nas kpić. Wyglądało na to, że z tej dwójki zakpiło więcej niż raz.

Julka nie chciała mieszkać w domu, w którym mieszkała wcześniej z Marcinem dlatego gdy tylko Daria zaproponowała jej, by na jakiś czas przeniosła się do niej ochoczo na to przystała. Daria wiedziała jak jej przyjaciółka bardzo cierpi dlatego wolała mieć ją na oku i chciała przy niej być w tych najgorszych chwilach. Choć Julka cały czas zarzekała się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku to wszyscy to widzieli. 

Zaś Marcin miał serdecznie dosyć mieszkania z przyjacielem i z większym zapałem zaczął poszukiwać dla siebie nowego lokum. Damian był naprawdę świetnym przyjacielem, ale jak zwykle był też dobrym obserwatorem i od razu domyślił się co wydarzyło się między małżeństwem, a Kotecki miał już dość słuchania ciągłych pytań. Chciał ciszy i spokoju. Po prostu chciał nie myśleć już o tym. Chciał przestać się zadręczać. Ale najbardziej na świecie, by chciał żeby wszystko było tak jak dawniej. On i Julka razem w ich wspólnym domu, bez tych nieustannych kłótni.
Marcin i Julia od rozmowy o rozwodzie nie widzieli się ani razu, choć oboje za sobą tęsknili. Wcześniej widywali się prawie codziennie, oczywiście poza meczami wyjazdowymi drużyny, w której Michał pracował jako jeden z fizjoterapeutów. Choć i tak Julka starała się brać trochę wolnego, by móc kibicować razem z nim i mi towarzyszyć. A teraz minął miesiąc, nie widzieli się nie utrzymywali nawet kontaktu telefonicznego. Jedynie ich przyjaciele rozmawiali ze sobą i przekazywali na temat tej dwójki, z którą było coraz gorzej. 

Julia często łapała się na tym, że zapatrzona w ścianę siedziała i miała kompletna pustkę w głowie. Czasami zdarzały się sytuacje, gdzie dopiero, kiedy Daria potrząsnęła mocno jej ramieniem wybudzała się jakby z transu i pracowała dalej.
Marcin za to nie mógł skupić się na pracy ze sportowcami. Momentami był zamyślony na tyle, by nie widzieć nadlatującej piłki, która zazwyczaj nie była zbyt łaskawa i uderzała go prosto w twarz. Siatkarze nie byli dla niego okrutni, jedynie chcieli go wybudzić z letargu. Wiedział, że jeśli nic się nie zmieni, to szef go w końcu zwolni, a znalezienie tak dobrze płatnej pracy jako fizjoterapeuta nie należy do najłatwiejszych. Ale nie potrafił się skupić. Po prostu to wszystko okazało się zbyt trudne i zbyt bolesne, by mógł sobie z tym poradzić. 

Daria i Damian nie mieli ochoty patrzeć jak ich przyjaciele niszczą siebie. Wszyscy poza tą dwójką doskonale wiedzieli co trzeba zrobić, ale im ani trochę nie paliło się do żadnego spotkania. Dlatego postanowili ułożyć jakiś plan. Wiedzieli, że najtrudniejsze będzie wyciągnięcie tej dwójki z domów. Ale musieli coś zrobić. Nie mogli patrzeć jak przyjaciele się męczą, dlatego też chcieli działać szybko.  

-Julka mogę wejść? -zapytała Daria zaglądając do pokoju przyjaciółki w jej własnym mieszkaniu. Gdy dostrzegła, że pani Kotecka przytakuje weszła do pomieszczenia i westchnęła głośno. -Sądze, że powinnaś porozmawiać z Marcinem i powiedzieć waszym rodzicom. 

-Masz rację. -odpowiedziała Julka, a rudowłosa stanęła jak wmurowana. Faktem było, że Julce teraz wszystko było obojętne, na wszystko się zgadzała byleby mieć święty spokój, ale Daria nie spodziewała, że w tej sprawie też tak się stanie. W zasadzie to nawet miała nadzieję, by podyskutować chwilę z nią. Wydobyć z niej jakieś emocje, uzyskać jakąś reakcję. 
W tym samym momencie podobną rozmowę przeprowadzał Damian z Marcinem. Jedyne czym to się tak naprawdę różniło to, że Kotecki wydawał się być nieco bardziej zdenerwowany i niezdecydowany. Bał się spotkania z żoną, czuł się z tego powodu jak skończony tchórz. Przecież byli razem już od tylu lat. W zasadzie to od liceum byli nierozłączni. A teraz bał się spotkania z nią. Wcześniej mógł porozmawiać z nią o wszystkim i w każdej chwili. Była przy nim zawsze gdy jej potrzebował. 

-Weź się w garść Kotecki, Julka cię nie pogryzie przecież. - powiedział Damian mając dość niepewności przyjaciela. Zachowywał się jak małe dziecko. Nie rozumiał tego. 

-To nie jest takie łatwe Damian. - odpowiedział Marcin. Wszystkim wydawało się, że wiedzą lepiej co powinien zrobić, a on miał tego już serdecznie dosyć. 

-Jest tylko musisz się wziąć w garść. 

-Dobrze, zadzwonię do niej i pogadam. - zgodził się w końcu Marcin, co wzbudziło podejrzenia . Był gotowy zmusić wręcz Koteckiego. 

-Bierz telefon. - zarządził Damian będąc pewnym, że Marcin tak naprawde nie zadzwoniłby do Julki, a jedynie skłamał, by dać mu spokój. 

-Zrobię to później. -odpowiedział Kotecki machając ręką. Chciał zostać sam i móc pomyśleć czy rozmowa z żoną jest dobrym rozwiązaniem. Bał się, że gdy ją usłyszy to albo się załamie albo znów się pokłócą i powiedzą coś czego będą żałować.

-Teraz. Znam cię Kotecki, masz zrobić to teraz przy mnie.  

Damian doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Marcin nie znosił gdy mu się rozkazywało. Ale nie miał wyjścia. Musiał to zrobić, bo wiedział że Kotecki gdyby został sam zacząłby za dużo myśleć i w końcu zrezygnowałby z dzwonienia do żony. 

-Już dobrze, dobrze. - odpowiedział Marcin i wziął telefon do ręki. Nigdy w życiu nawet nie pomyślał, że kiedykolwiek będzie mu trudno zadzwonić do Julki. 

Po raz pierwszy od tego wszystkiego Julka chociaż trochę się otworzyła i powiedziała przyjaciółce, co czuła. Była zagubiona i czuła się winna, tego wszystkiego. Daria ją w jakiś sposób rozumiała. Doskonale wiedziała, że Julka nadal kocha Marcina, a on ją. Jednak obydwoje byli za bardzo uparci, żeby naprawić to co się między nimi popsuło.

Szok malował się na twarzy Julki, kiedy zadzwonił jej telefon. Patrząc na wyświetlacz domyśliła się, że Damian i Daria musieli zadziałać. Ale nie miała zamiaru się o to wkurzać. W tym jednym akurat mieli rację. Ich rodzice powinni się dowiedzieć. 
Z zawahaniem przeciągnęła palcem po ekranie i przyłożyła telefon do ucha. 

-Halo? 
-Cześć Julka. -powiedział Marcin, a Julia słysząc jego głos poczuła jeszcze większą tęsknotę. Jego głos zawsze wzbudzał w niej uczucie miłości i spokoju. Tym razem było tak samo. 

-Cześć -odpowiedziała i przygryzła wargę, by nie zacząć płakać. Tak dawno go nie słyszała. 

-Chyba powinniśmy pogadać, co? - mruknął. Denerwował się jak cholera i wyglądało na to, że sam nie wiedział co ma powiedzieć.

-Chyba masz rację. Musimy powiedzieć naszym rodzicom. 

Julia nie sądziła, że kiedykolwiek podczas rozmowy z Marcinem będzie czuła się niezręcznie. Nigdy sobie nawet nie próbowali tego wyobrażać.

-To może wpadnę do domu i pogadamy? - rzucił luźno. 

-Wiesz, to nie najlepszy pomysł. Nie ma mnie w domu. 

-O. Okej. W takim razie jak chcesz powiedzieć to rodzicom? 

-Nie wiem. Może zorganizujemy kolację w domu? 

-Może być. Daj znać kiedy to dam znać rodzicom. 

-Pewnie. W takim razie to chyba wszystko. -powiedziała Julka, która nie była pewna czy chce się rozłączać. Słyszeć go po takim czasie to było coś co było wspaniałe i raniło ją jednocześnie. -Cześć.

-Julka zaczekaj - powiedział szybko, zanim jego żona zdążyła się rozłączyć.

-Tak? - Zaciekawienie w głosie Julki było bardzo dobrze słyszalne. Miała nadzieję, że Marcin powie, że to wszystko było zwykłym złym snem, i że czeka na nią w domu. Tak bardzo, by chciała by to naprawdę był jedynie zły sen, z którego by się obudziła i wtuliła w silne ramiona swojego męża. 

-Ja chciałem powiedzieć, że.. -Marcin zaczął zbierać myśli. Sam nawet nie miał pojęcia co chce jej powiedzieć. Jedyne czego chciał to usłyszeć jeszcze jej głos i by się nie rozłączyła. -Nie ważne. Do zobaczenia.

Julia i Marcin jeszcze przez chwilę nie przerwali połączenia. Jedynie czekali z nadzieją, że to drugie powie coś jeszcze. Coś co naprawi wszystko. Jednak nie stało się tak. Musieli się w końcu rozłączyć i zrobiła to Julia, która wiedziała, że zaraz się rozpłaczę. 

Po rozłączeniu się kobieta rozpłakała się jak małe dziecko. Usłyszenie go sprawiło, że zatęskniła za nim jeszcze bardziej. Rozsypała się, a właśnie to chciała odłożyć na jak najdalszy moment. 
Marcin za to z wściekłości na samego siebie rzucił telefonem w ścianę. Powinien coś powiedzieć, zapytać, zatrzymać ją jak najdłużej. Zamiast tego odpuścił sobie. Miał świadomość, że oni po prostu zapomnieli jak ze sobą rozmawiać. Kłótnie wychodziły im o wiele lepiej. A to bolało. Zawiódł jako mąż. Powinien starać się jeszcze bardziej i starać się uratować związek gdy był jeszcze na to czas. A teraz miał wrażenie, że już nie da się tego naprawić. 

Ich związek udowadnia, że sama miłość nie wystarczy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Na dnie. Rozdział 5.

Rozdział 5  Julka znała tylko jedna osobę, w której ramieniu mogła się do woli wypłakać. I tą osobą była Daria, która potrafiła słuchać i nie zadawać pytań gdy widziała, że te pogorszyłyby jedynie stan przyjaciółki. Znały się już od wielu lat. W zasadzie to od czasu gdy Julia i Marcin zamieszkali w Jastrzębim-Zdroju. Byli wtedy parą wręcz podręcznikową. Sprzeczki raz na jakiś czas, które w każdym zdrowym związku się pojawiały. Wszystko było idealne. Ich miłość przyprawiała o zazdrość wszystkich. A teraz co się z nimi stało? Ranili się wzajemnie na najboleśniejsze im znane sposoby.  -Ale kochasz go, Julka? - zapytała Daria, kompletnie pijana. Butelka whisky na dwie kobiety to zdecydowanie za dużo. Jednak Julka właśnie tego potrzebowała. Chciała choć na chwilę zapomnieć. Chciała choć na chwilę uśmierzyć ból. -A jak myślisz, co? Kocham go jak szalona, ale między nami było tyle złych słów, wyrzutów i świństw, że nie wiem czy jest jeszcze o co walczyć. On ciągle mówi, ...

Witam

Cześć! Witam Was na moim blogu bardzo ciepło i serdecznie. Jest to dopiero początek przygody zwanej pisaniem i prowadzeniem bloga. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, i że będziecie mi towarzyszyć. Weźcie ciepłą herbatkę, kocyk i zapraszam!
Zapraszam Was serdecznie na mojego Facebook'a, który wystartował właśnie dziś!  https://www.facebook.com/105843517529602/posts/105863280860959/